31.07.2015 Wersja do druku

Z kultury wysokiej do kultury niskiej...

Obecność, a raczej nieobecność klasycznego Teatru Telewizji pokazuje "zjazd w dół" ambicji teatralnych w telewizji. A ten festiwal [Dwa Teatry] tym bardziej objawił się jako sztuczny twór. Reklamuje się tu np.: "20 sztuk w konkursie" - ale przecież 18 z nich, to przeniesienia z prawdziwych teatrów. Transmisje ze spektakli. I to wszystko jest pchane w konkurs - mówi Jerze Stuhr w Polsce Gazecie Krakowskiej.

Niezwykle się wszystko pomieszało! Niemal wszystkie wydarzenia, programy chcą być uznawane za "kulturę wysoką", nawet seriale telewizyjne i rapujący mistrzowie uliczni. Wszyscy jesteśmy artystami? - Z młodości swej w ogóle nie pamiętam, abyśmy się kiedykolwiek zastanawiali nad tym, czy była kultura wysoka i niska. Rozdzielenie tych pojęć to jest kwestia ostatnich pewnie trzydziestu lat. Przypominam sobie te niebywałe lata, gdy tłum nieprzebrany forsował Stary Teatr, by dostać się na "Dziady", albo "Biesy", te autobusy przyjeżdżające z całej Polski tylko na jeden spektakl, co brzmi teraz niemal niewiarygodnie, a przecież było prawdą. Czy ktoś myślał wtedy, że to kultura wysoka wychodzi do narodu? Choć inne przykłady były także: gdy zawyłem w Opolu na Festiwalu Piosenki "Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej", to na drugi dzień profesor Stankiewicz, aktor ze Starego Teatru, wziął mnie na bok i powiedział: "Jurku nie wypada,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Z kultury wysokiej do kultury niskiej...

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Krakowska nr 177

Autor:

Notowała: Maria Malatyńska

Data:

31.07.2015

Festiwale