01.10.2015 Wersja do druku

Wzruszenia i pułapki realizmu

"Cyganeria" Giacoma Pucciniego w reż. Laco Adamika w Operze Krakowskiej w Krakowie. Pisze Joanna Targoń w Gazecie Wyborczej - Kraków.

"Cyganeria" to opera do wzruszania się - pozwalamy się zagarniać muzyce, zwłaszcza lirycznym duetom i kwartetom, aż do mistrzowsko rozegranego tragicznego finału. Puccini zawsze swoje na słuchaczu wymoże, no bo jak tu się oprzeć muzyce, która jest tak melodyjna, tak organicznie związana ze słowami, gdzie trzeba - czuła, a nie popadająca w czułostkowość, gdzie trzeba - dramatyczna? Krakowski spektakl pozwala się powzruszać. Iwona Socha pięknie zaśpiewała Mimi, doskonały był Mariusz Godlewski jako malarz Marcello - oni też byli z czwórki głównych bohaterów najlepsi aktorsko; oboje mają dar naturalności, który w tej operze bardzo się przydaje. Tomasz Kuk (Rodolfo) i Katarzyna Oleś-Blacha (Musetta), choć ich śpiewowi trudno coś zarzucić, byli mniej przekonujący: Kuk sztywny i zdystansowany, nawet w scenie pierwszego spotkania z Mimi, Oleś-Blacha z kolei za dużo krzątała się po scenie i stroiła naburmuszone minki, co miało znaczyć, że jest k

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Cyganeria" w Operze Krakowskiej. Wzruszenia i pułapki realizmu

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Kraków nr 229 online

Autor:

Joanna Targoń

Data:

01.10.2015

Realizacje repertuarowe