28.10.2005 Wersja do druku

Wyspiański i owoce morza

Fragmenty nieautoryzowanej rozmowy, jaka odbyła się w maju w Teatrze Polskim w cyklu "Teatr jest światem" dotyczącej teatru Jerzego Grzegorzewskiego drukuje Teatr.

Janusz Majcherek: Cykl naszych spotkań nazywa się "Teatr jest światem". Czy teatr był światem Jerzego Grzegorzewskiego? Jan Skotnicki: Poznałem Jurka chyba na początku lat pięćdziesiątych albo w połowie lat pięćdziesiątych, ale w zupełnie "nieteatralny" sposób - graliśmy w tenisa. Ja byłem jego nauczycielem, ponieważ byłem zapalonym tenisistą. Jurek też był zapalonym tenisistą, ale nie tak perfekcjonistycznym... Graliśmy na kortach ŁKS-u w Łodzi i było bardzo przyjemnie. Jedna rzecz z tego czasu mi utkwiła - mam nadzieję, że jak użyję terminów tenisowych, to będą Państwo dobrze rozumieli - on, jak mu się udawało trafić z forhandu wzdłuż linii (czyli tzw. slidem) i ta piłka była nie do osiągnięcia dla mnie, to potem tak był tym zachwycony, że przegrywał całego seta. l to było charakterystyczne, myślę, dla całego jego życia. Czy był dla niego teatr światem? Ja bym nie ryzykował takiego powiedzenia. Myślę - z tych rozmów, któr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wyspiański i owoce morza

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr nr 7/8

Autor:

Spisała Monika Ples

Data:

28.10.2005

Wątki tematyczne