09.11.1975 Wersja do druku

Wyścig z czasem i Pepsie

Jesień pogodna i ciepła, która znów wróciła do Warszawy, to jeszcze jeden atut do wygrania dla tych, którzy tak bardzo muszą się spie­szyć, aby Dworzec Centralny mógł być oddany do użytku przed Zjazdem Partii. Rankiem, gdy opadną mgły, podnosi się zaraz tuman kurzu nad Śródmieściem, pył biały przesłania kontury nowej hali, mosty wiszące nad ulicami, obwodnice. Nad olbrzymim placem budowy królują jeszcze dźwigi, spychacze przepychają tony ziemi na dole, ale wyłania się już nowy kształt tej części miasta, już ruch samochodo­wy nie jest tak skomplikowany i trud­ny, bo co raz to oddaje się do użytku jakiś nowy fragment arterii. Jeździmy, patrzymy, w wieczornym dzienniku telewizyjnym słuchamy za­pewnień, że budowniczowie zdążą i musimy ich podziwiać, bo tempo na­rzucili sobie olbrzymie, jeszcze tyle, tyle roboty, a czasu tak mało. I wszys­tko odbywa się w ciągłym ruchu miej­skim, którego utrzymanie nastręcza przecież niemałe tr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wyścig z czasem i Pepsie

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Literackie nr 45

Autor:

BETA

Data:

09.11.1975

Realizacje repertuarowe