25.10.2018 Wersja do druku

Wynik wyborów, a rządowa kasa na inwestycje. Bydgoszcz ma się czego obawiać?

W czasie kampanii wyborczej minister kultury Piotr Gliński zapowiadał, że łatwiej byłoby się starać o pieniądze na bydgoskie inwestycje, gdyby prezydentem został Tomasz Latoś. Nie został. Czy to oznacza kłopoty? - pyta Joanna Pluta w Gazecie Pomorskiej.

- Z pewnością nie jest dla Państwa tajemnicą, że pozyskiwanie środków na inwestycje wymaga dobrej współpracy gospodarzy lokalnych z władzą centralną - mówił minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, gdy 12 października gościł w Bydgoszczy. Wizytował instytucje podległe resortowi, był też gościem jednej z konferencji przedwyborczych posła PiS Tomasza Latosa, który ubiegał się o fotel prezydenta Bydgoszczy. Minister zapowiadał, że wesprze realizację ważnych dla miasta przedsięwzięć, czyli budowę czwartego kręgu Opery Nova i rozbudowę Filharmonii Pomorskiej. Zapytany kiedy i jak opowiedział: -Byłoby nam łatwiej walczyć o te inwestycje, gdyby prezydentem został poseł Tomasz Latoś, bo z obecnym ta współpraca jakoś się nie układa. Tomasz Latoś jednak przegrał wybory prezydenckie w pierwszej turze. Czy miasto obawia się, że teraz deklaracje wicepremiera staną pod znakiem zapytania? - Minister Gliński nie robi łaski, bo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wynik wyborów, a rządowa kasa na inwestycje. Bydgoszcz ma się czego obawiać?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Pomorska nr 249

Autor:

Joanna Pluta

Data:

25.10.2018

Wątki tematyczne