25.03.2019 Wersja do druku

Wyjść przed szereg

Mistrzowska robota Jarockiego ukrywała wszystkie szwy - widz, podziwiając doskonałe formy jego postaci, nie miał świadomości tajników twórczej "kuchni", ani tego, że metafizyczna "różnica" rodziła się niekiedy na gruzach aktorskiej wrażliwości - pisze Jolanta Kowalska.

Przed kilkunastu laty w gdańskim CSW Łaźnia Olaf Brzeski wystawił cykl ceramicznych rzeźb pod frapującym tytułem: "Sztuka jest przemocą". Nie było w nim żadnych znaków zapytania, refleksyjnych trzykropków, ani mizdrzących się wykrzykników, tylko proste stwierdzenie oczywistości. Wybitny rzeźbiarz i scenograf nie musiał szerzej tłumaczyć swoich intencji. Podejrzenie, że u źródeł sztuki tkwi przemoc, dochodzi do głosu przy różnych okazjach, ostatnio nawet dość często... Ogólnie wiadomo, że wspinaczka na artystyczne szczyty musi kosztować, więc nie ma sukcesu bez bólu. Brzeski ujmował jednak rzecz szerzej i nieco bardziej przewrotnie. Jego rzeźby miały kształt ceramicznych popiersi z widocznymi oznakami ciężkich przejść. Wyglądało na to, że ktoś wcześniej te formy zniszczył, a potem posklejał byle jak i ustawił na zdezelowanych postumentach. Nie była to jednak opowieść o cierpieniu. Wręcz przeciwnie, w aktach wandalizmu czuło się d

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wyjść przed szereg

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Jolanta Kowalska

Data:

25.03.2019

Tematy w toku