13.09.2008 Wersja do druku

Wygrał paskudnie banalny mit Westerplatte

- Rozumiem te protesty. Każda z osób, która przeżyła wojnę, ma swoją pamięć, która nie musi zgadzać się z pamięcią twórców. Ale ja miałem swój cel: chciałem powiedzieć moją i Różewicza prawdę o wojnie, tego samego chcieli pewnie twórcy "Tajemnicy Westerplatte". Różewicz pisał swój dramat [Do piachu] 17 lat. Potem sztuka czekała siedem lat na realizację, Łomnicki wystawił ją w 1979 r., ale przedstawienie zostało zdjęte. Do mojej realizacji doszło dziesięć lat później. Ciężko w Polsce napisać i wystawić taki dramat -opowiada Kazimierz Kutz na marginesie sporów o scenariusz filmu o Westerplatte.

Roman Pawłowski: Nie podpisał pan listu twórców filmowych w obronie "Tajemnicy Westerplatte" przed ingerencjami polityków? Kazimierz Kutz: List dotarł do mnie już po wydrukowaniu w prasie. Ponadto nie odpowiadał mi język tego pisma, trywialnie publicystyczny. Środowisko artystyczne nie powinno używać retoryki, jaką posługuje się druga strona walcząca w tej politycznej piaskownicy. Sławomir Nowak, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, nazwał "Tajemnicę Westerplatte" filmem "godzącym w honor i godność polskiego żołnierza". Artyści uważają, że to cenzura prewencyjna. - Chodzi o poważną sprawę. Gdyby 50 lat temu urzędnik takiego szczebla jak Sławomir Nowak zachował się w podobny sposób, nie powstałby "Kanał" Andrzeja Wajdy. Z drugiej strony reżyser i producent "Tajemnicy Westerplatte" popełnili błąd, wysyłając do premiera list z prośbą o patronat i scenariusz. To dowód braku rozsądku i nieznajomości sytuacji politycznej. W Polsce

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wygrał paskudnie banalny mit Westerplatte

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza 214/12.09.08

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

13.09.2008

Wątki tematyczne