18.04.2018 Wersja do druku

Wydziczeni

Reżyser musi zaprosić zespół do pracy nad spektaklem i zaczyna od tego, o czym on sam chciałby robić spektakl, jak wygląda jego teatr. Jeżeli więc to przemówienie, to pierwsze spotkanie, będzie intrygujące dla zespołu, to czujesz, że masz do czynienia z osobą, która wie, czego chce, i traktuje aktora jako partnera - mówią Karolina Adamczyk i Julia Wyszyńska, aktorki Teatru Powszechnego w Warszawie, w rozmowie z Ulą Kijak w Czasie Kultury.

Zdarzyło się Wam pisać tekst dla swoich postaci? Julia Wyszyńska: No pewnie. Karolina Adamczyk: Tak. Raz? Wiele razy? J.W.: Wiele razy. Bardzo często tak jest, przynajmniej z tymi reżyserami/kami, z którymi pracowałam. Było miejsce na własną twórczość, każdy z nas pisał i wysyłał. Nawet u Joli Janiczak[1], która ma swój bardzo specyficzny język, można było pozwolić sobie na wysyłanie inspiracji. Oczywiście wszystko później jest redagowane, ale mam wrażenie, że tego udziału się nawet oczekuje od aktorów/ek. K.A.: Faktycznie przy niektórych spektaklach można wyraźnie zasugerować temat, oczywiście w obrębie przedstawienia, w obrębie problematyki, którą porusza przedstawienie. Teraz to już jest wręcz taka demokratyzacja teatru. Mamy na to dosyć duży wpływ. A jak często informacja o tym Waszym pisaniu znalazła się w programie? J.W.: Nigdy. Rozumiem, że to również nie pociąga za sobą korzyści finansowych? J.W.: Nie. Absolutni

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wydziczeni

Źródło:

Materiał nadesłany

Czas Kultury nr 1

Autor:

Ula Kijak

Data:

18.04.2018