Logo
19.01.2007 Wersja do druku

Wyartykułować cały alfabet

- Nie będę udawał, że na wolnym rynku poruszam się ze zręcznością wielką. Stary dziad jestem. Na szczęście dostaję nadal propozycje pracy w teatrach warszawskich i "Współczesnym" w Szczecinie. Poza tym jest film i telewizja - mówi JANUSZ ŁAGODZIŃSKI.

Jak się zostaje aktorem? - Od kiedy pamiętam występowałem publicznie. Na obozach harcerskich, na podwórku, w domu kultury. Uwielbiałem te popisy. Moją artystyczną "karierę" o mało co zakończyłby pięcioletni pobyt w Technikum Górniczym. Nadal co prawda z zapałem recytowałem wiersze, żeby zupełnie nie zwariować. Ale byłem coraz dalej od teatru. Na jakimś konkursie recytatorskim wypatrzył mnie młody ambitny instruktor Zbyszek Żółciak, który uparł się, żebym zagrał główną rolę w jego nowym przedstawieniu opartym na tekstach Bursy. I to mnie uratowało. Wróciłem do życia. Poznałem fantastycznych ludzi. To wszystko działo się w prowincjonalnym Koninie. Kompleks prowincji nie pozwalał mi długo widzieć w sobie zawodowca. Ale zaczęliśmy jeździć na różne festiwale. Mój los był przesądzony. Udało mi się dostać za pierwszym razem do łódzkiej filmówki. A po jej ukończeniu był Szczecin. Dlaczego akurat to miasto? - Ktoś z doświadczo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wyartykułować cały alfabet

Źródło:

Materiał nadesłany

Kurier Szczeciński nr 13/18.01

Autor:

Marek Osajda

Data:

19.01.2007