12.08.2019 Wersja do druku

Wszystko w tym teatrze jest prawdą? Paradoksy Powszechnego

Warszawski Powszechny stanowi przykład teatru politycznego, w którym nieustannie ścierają się sprzeczne ze sobą pragnienia wspólnotowości i krytyczności - pisze Dominik Gac w Teatrze.

Tytułowe pytanie zanotowałem, siedząc na widowni i czekając na "Sprawiedliwość" Nawojki Gurczyńskiej i Michała Zadary, w reżyserii tego drugiego [na zdjęciu]. "Wszystko w tym spektaklu jest prawdą" - informował wyświetlony na powitanie napis na ekranie po lewej stronie sceny. Informował i dręczył. Takie postawienie sprawy wzbudza nieufność. Nie chodzi nawet o filozoficzne rozważania, czym jest prawda, zwłaszcza dziś - w świecie postprawdy, ani o zestawienie tego terminu z pojęciem spektaklu - oczywista jest nieoczywistość relacji między tymi zjawiskami. Najbardziej uwierało mnie jednak rozpoczynające i wszechogarniające słowo: "wszystko". Polityczny, czyli jaki? "Uwiera" - to słowo najlepiej oddaje moje przygody z Teatrem Powszechnym im. Zygmunta Hübnera w Warszawie. Zdaje się, że z punktu widzenia instytucji, której dyrektorem od 2014 roku jest Paweł Łysak, reaguję prawidłowo. Jak informuje zaczerpnięte z patrona motto, mamy do czynienia z

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wszystko w tym teatrze jest prawdą? Paradoksy Powszechnego

Źródło:

Materiał własny

Teatr nr 7-8/2019

Autor:

Dominik Gac

Data:

12.08.2019

Tematy w toku