Najpierwsi pojawiają się na scenie grabarze, potem wtacza się wóz wędrownych aktorów, i dopiero wtedy padają pierwsze słowa szekspirowskiego "Hamleta" na Dużej Scenie Teatru Śląskiego. To wprowadzenie jest jak gdyby kluczem, który Jan Maciejowski oddaje w ręce widza zanim jeszcze rozpocznie się przedstawienie, i do którego nawiązuje po wielekroć. Wedle tej tezy świat jest wielką sceną, na której każdy z bohaterów - a i my współcześni także przecież - odgrywa swoją, napisaną przez życie rolę. Z własnego wyboru, z nakazu obowiązku, pod wpływem okoliczności... Postacie aktorów, tych z wędrownego teatru, przesuwają się na tle każdej ważnej sceny, obok dworskich krzeseł pojawiają się siedzenia ze współczesnej teatralnej widowni, w których spoczywa Gertruda, niemy świadek pięknie rozegranego "podwójnego" monologu Klaudiusza i Hamleta, a także dwór przyglądający się pojedynkowi Hamleta i Laertesa. Koncepcję inscenizacji poszerza reżyse
Źródło:
Materiał nadesłany
Dziennik Zachodni, nr 281