Ci, którzy postrzegają mnie tylko jako Ferdynanda Kiepskiego bardzo się co do mnie mylą. To tylko jedna z moich ról. Wprawdzie najbardziej z nich wszystkich popularna, ale jedna z wielu- mówi ANDRZEJ GRABOWSKI, w rozmowie z Katarzyną Kownacką.
Nagrał pan płytę i śpiewa, że zachwyciły nas banały, za taniochę poszedł sens i coś w nas mocno posiwiało. Co? - Wielu z nas ma marzenia, które się nie spełniły. Albo odłożone na nieokreśloną przyszłość ważne sprawy - odwiedzenie znajomych, odpisanie na list, jeszcze jedno postawienie żagli, przeczytanie jakiejś książki. Nie robimy ich, bo oddaliśmy się banałowi, codzienności. Pogoni za czymś nieokreślonym. Dlatego mijają nas te rzeczy, małe i większe, ale ważne. Na przykład miłość. A my pędzimy. Za czym? Za kasą? - Za kasą, za sukcesem, za kolejnymi przedmiotami, które chcemy posiadać. Za rzeczami przyziemnymi po prostu. Parę lat wcześniej mieliśmy ideały, myśleliśmy o rzeczach wielkich. Teraz tańczymy szary taniec codzienności, co każe nogi z dupy wyrywać za banana. Tak też pan śpiewa, znów gorzko. - Na tej płycie nie ma piosenek słodkich. Czemu? - Bo taki jestem. Ci, którzy postrzegają mnie tylko jako Ferdyn