Elżbieta Barszczewska byk wielką artystką. Ulubienicą publiczności. Delikatną i wrażliwą. Niezwykle skromną. Nazywaliśmy Ją Elżunią. Wśród tłumu mogła przejść niezauważona. Za to na scenie rozkwitała jak najpiękniejszy kwiat. Teatr był Jej miłością. Nim tylko żyła. Kiedy po operacji w końcowym okresie Jej życia nie wróciła już do teatru, spotkałem przypadkowo w autobusie Jej syna Julka i zapytałem go o zdrowie mamy - powiedział mi: "Jest nieszczęśliwa. Brakuje jej teatru". Jej mężem był Marian Wyrzykowski, wybitny aktor, reżyser i pedagog. Tworzyli znakomitą parę. Ich syn Julek także został aktorem. Urodził się w roku 1946, kiedy Elżunia grała "Lilię Wenedę" Słowackiego, inaugurując po wojnie otwarcie odbudowanego Państwowego Teatru Polskiego w Warszawie pod dyrekcją Arnolda Szyfmana. Dala mu na imię Juliusz na pamiątkę dwóch wielkich, których uwielbiała - Juliusza Słowackiego i Juliusza Osterwy. Urodziła się w Warsza
28.11.2013
Wersja do druku