20.08.2004 Wersja do druku

Wspomnienie o Lucynie Messal

- Opowiadano, że była piękna, miała cudowną figurę, że tłumy zachwycały się nią, że adoratorzy słali kwiaty i prezenty - LUCYNĘ MESSAL wspomina Witold Sadowy
w stołecznym dodatku Gazety Wyborczej.

"To legenda polskiej operetki. Jej nazwisko związane było zawsze A z Warszawą. Przede wszystkim ze starą, nieistniejącą już Warszawą, której nieliczne tylko ślady zachowały się w resztkach dawnej architektury. Jej największa sława przypadła na okres konnych dorożek, gazowych latarni, sukien sięgających chodników. Nazywano ją Słowikiem. Była ulubienicą warszawiaków. Mówiono o niej Messalka. Opowiadano, że była piękna, miała cudowną figurę, że tłumy zachwycały się nią, że adoratorzy słali kwiaty i prezenty. Moja znajomość z Lucyną Messal zaczęła się przed wojną. Byłem: wtedy uczniem Gimnazjum Zgromadzenia Kupców. Kończyły się lata 30. Interesowałem się teatrem i aktorami, pisałem o nich w gazetce szkolnej. O słynnej Messalce słyszałem od rodziców, ale nie widziałem jej nigdy na scenie. Toteż kiedy na afiszu Teatru 8.15 ujrzałem jej nazwisko (teatr ten mieścił się przy ul. Śniadeckich

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Lucyna Messal

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna nr 195

Autor:

Witold Sadowy

Data:

20.08.2004