25.07.2017 Wersja do druku

Wspomnienie

Michał Melina miał rozliczne talenty i zdolności. Był aktorem, dyrektorem teatrów, dziennikarzem, reżyserem dramatycznym i specjalistą reżyserii radiowej, wytrawnym człowiekiem interesu, niepoprawnym gawędziarzem, ostrożnym i przewidującym politykiem, filozofem po trosze. Nade wszystko jednak był mędrcem - pisał Erwin Axer w "Listach ze sceny".

Nie wiedziałem jeszcze nic o tym, gdy w roku tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym przyjmował mnie za kulisami swego teatru nie ogolony, w starym szlafroku. Nie wiedziałem o tym, gdy z zarozumiałym zuchwalstwem młodości prawie przemocą zająłem miejsce u jego boku w łódzkim Teatrze Kameralnym. W żadnym innym czasie spółka taka jak nasza nie mogłaby powstać. Chwila sprzyjała ponad miarę ludziom młodym i nowym, nie sprzyjała pokoleniu Michała Meliny. Bronił zaciekle małego, stworzonego przez siebie teatrzyku, z większą jeszcze zaciekłością zdobywanego przeze mnie i kilku moich rówieśników. W pewnej chwili, gdy szala ważyła się na obie strony, stanął pomiędzy nami układ, który dopiero śmierć zerwała. I to jak mi się wydaje - niezupełnie. W czasie tych dziesięciu ubiegłych lat byliśmy z początku związani paktem o nieagresji współpasażerami jednej podróży, potem wspólnikami, później towarzyszami broni, potem - jak sądzę - p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Listy ze sceny. Seria druga, Czytelnik, Warszawa 1957, s. 143-147.

Autor:

Erwin Axer

Data:

25.07.2017

Tematy w toku