- Nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Przez to, że nie zostałem reżyserem filmowym, stałem się reżyserem teatralnym, dyrektorem teatru. Uważam, że jestem na właściwym miejscu - mówi WALDEMAR WOLANSKI, dyrektor Teatru Arlekin w Łodzi.
Anna Gronczewska: Czy patrzy Pan na Łódź przyjaznym okiem? Waldemar Wolanski: Oczywiście! Przecież większość dorosłego życia spędziłem tutaj. Mam z tym miastem związanych wiele wspaniałych wspomnień. Tu poznałem wielu znakomitych ludzi. Tu spotkałem swoją żonę, w Łodzi urodziły mi się dzieci. Tu zostałem dyrektorem, zacząłem karierę reżyserską, pisarską. Z Łodzią wiążą się kamienie milowe mego życia. Trudno więc, bym nie wspominał tego miasta z sentymentem. Urodził się Pan w Łodzi? - Nie, pochodzę z Białegostoku. Tam przyszedłem na świat i się wychowałem. Tam skończyłem studia aktorskie, nawet po ich ukończeniu przez rok pracowałem w białostockim teatrze lalkowym. Wydawało się, że moja świetnie rozwijająca się kariera dalej będzie związana z Białymstokiem. Stało się inaczej. Mój niespokojny duch podszeptał mi coś do ucha i w 1981 roku przeniosłem się do Łodzi. Jako aktor, do Teatru Arlekin. Co tak naprawdę za