EN
22.11.2004 Wersja do druku

Wrocław. Wiesław Geras o WROSTJA

- Nigdy tego festiwalu nie robiłem dla urzędników. On ma swoją publiczność. Dominują na nim młodzi ludzie - mówi Wiesław Geras, dyrektor WROSTJA.

Krzysztof Kucharski: "Ogary poszły w las", ruszył festiwal, bój o nagrody. Poczuł Pan ulgą? Wiesław Gieras: Głębszy oddech wezmę, gdy pożegnam ostatnich gości. Wierzę, że na ten festiwal nikt nie przyjeżdża dla nagród, bo umówmy się, są one dość skromne. Teatr jednego aktora jest bardzo osobistą przygodą. Najważniejsza jest tu wrażliwość aktora, nie reżyser czy scenograf. Jeśli w aktorze coś się żarzy, to będzie chciał to z siebie zawsze wyrzucić. Robi Pan międzynarodowy festiwal proeuropejski Za granicą szanują Pana jak wynalazcę koła, a we Wrocławiu ten festiwal ledwo jest tolerowany. Robi go Pan społecznie Chce się Panu tak męczyć? - Nigdy tego festiwalu nie robiłem dla urzędników. On ma swoją publiczność. Dominują na nim młodzi ludzie. Układając program, próbuję zawsze coś im powiedzieć. W ubiegłym roku siedmiu wspaniałych aktorów interpretowało ten sam tekst "Kontrabasisty" [na zdjęciu: Igor Caras z Mołdawi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Osobista przygoda na scenie

Źródło:

Materiał nadesłany

Słowo Polskie Gazeta Wrocławska nr 271/19.11

Autor:

Krzysztof Kucharski

Data:

22.11.2004

Festiwale