Ewa Michnik, dyrektor Opery Wrocławskiej doskonale zna przysłowie o skorupce, która gdy nasiąknie za młodu, na starość trąci. Oprócz propozycji repertuarowych dla dojrzałych melomanów ma też kilka dzieł przeznaczonych do grania dla widzów, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki (dosłownie i w przenośni) w świecie opery. Teraz kolej na operę Malcolma Foksa "Sid - wąż, który chciał śpiewać".
Ewa Michnik, dyrektor Opery Wrocławskiej doskonale zna przysłowie o skorupce, która gdy nasiąknie za młodu, na starość trąci. Oprócz propozycji repertuarowych dla dojrzałych melomanów ma też kilka dzieł przeznaczonych do grania dla widzów, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki (dosłownie i w przenośni) w świecie opery. Do nich kierowany jest projekt "Tajemnicze Królestwo", w ramach którego odbyły się już dwie premiery. Dzieci zobaczyły na scenie "Czerwonego kapturka" oraz "Alicję w krainie czarów". Teraz kolej na operę Malcolma Foksa "Sid - wąż, który chciał śpiewać". Tytułowy bohater to wąż, który desperacko pragnie posiąść dar śpiewania (jak wiadomo węże nie mają słuchu). Próbuje różnych sposobów. Bierze lekcje śpiewu operowego, ale nie przynoszą oczekiwanego skutku. Potem chce być obsadzony w musicalu, tu także występują problemy. Wreszcie ostatnią deską ratunku okazuje się rock'n'roll, choć Sid przekonuje się, że