W najbliższy weekend premiera "Osądu" Wrocławskiego Teatru Pantomimy.
- Z tematem Sądu Ostatecznego mierzę się po raz drugi. Na przełomie wieków XX i XXI na metalowych, ewakuacyjnych schodach warszawskiej kamienicy zrealizowałem performance pod tytułem "Praska zima" poświęcony Janowi Palachowi. Jego heroiczny akt samospalenia w przejmujący sposób potwierdził apokaliptyczność doznań, które są naszym udziałem w życiu - mówi Jerzy Kalina, jeden z trzech autorów spektaklu "Osąd" we Wrocławskim Teatrze Pantomimy (pozostali to Leszek Mądzik i Paweł Passini). I dodaje: - Po 10 latach ponownie zdecydowałem się podjąć ten trudny temat i pragnę go zrealizować w najbardziej osobistej formie. Stan destrukcji duchowej wyrażony w moim spektaklu jest doświadczeniem jednostkowym. Nie ma w nim podziału na niebo, piekło, czyściec. Jest stan depresyjnej samotności w chwilach ostatecznych rozstrzygnięć. Jest też moja niezgoda na wyrok wiecznego potępienia. "Sąd idzie" to moje lęki, obawy, strach, ale i wiara w ułaskawienie.