31.10.2008 Wersja do druku

Wrocław pamięta o Jacku Kaczmarskim

Nie można JACKA KACZMARSKIEGO utożsamiać tylko i wyłącznie z twórczością polityczną i czysto interwencyjno-narodową, to stereotyp, w który został wtłoczony. Kaczmarski to ktoś o wiele ważniejszy niż tylko bard Solidarności - mówi Szymon Podwin, założyciel Wrocławskiego Salonu Jacka Kaczmarskiego.

Aleksandra Barczuk: Dlaczego Salon Kaczmarskiego powstał akurat we Wrocławiu? Szymon Podwin: Jacek był silnie związany z Wrocławiem towarzysko i artystycznie. Tutaj koncertował, nagrywał w studiu Polskiego Radia Wrocław. I właśnie w tym mieście wystąpił w słynnym koncercie z okazji XX-lecia Solidarności. We Wrocławiu także znaleźli się ludzie, którzy chcieli propagować twórczość Jacka Kaczmarskiego. A dlaczego Pan się tego podjął? - To wynik wieloletniej i dożywotniej fascynacji jego twórczością. Poza tym o powstaniu Salonu zadecydował tragiczny fakt śmierci Jacka. Gdyby żył, nie byłoby potrzeby tworzenia substytutów spotkań z jego twórczością. Wszyscy zbieraliby się na jego koncertach. Po odejściu Jacka powstała myśl, że skoro już, niestety, nie zagra, Salon mógłby ocalić tę twórczość od zapomnienia. Poznał Pan Jacka Kaczmarskiego osobiście? - Na trzecim roku obroniłem licencjat z metodyki nauczania poświęc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wrocław pamięta o Jacku Kaczmarskim

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Wrocławska nr 256 online

Autor:

Aleksandra Barczuk

Data:

31.10.2008