Na premierę Krystiana Lupy od kilku lat teatromani czekają nie tylko w Polsce. Krzysztof Mieszkowski namawiał krakowianina do współpracy, zanim został dyrektorem wrocławskiego Teatru Polskiego. Zapowiadał ją w każdym kolejnym sezonie. Dziś do tego faktu możemy liczyć już godziny.
Współautorką tego projektu miała być pisarka Dorota Masłowska. LUPA: Dorota Masłowska była na początku pomysłu na ten spektakl. Gdy ten pomysł się rodził, a więc przy jego poczęciu. Bardzo zainteresowała się tym projektem. W miarę, jak trwały improwizacje aktorów, nabierała coraz większych wątpliwości. W pewnym momencie powiedziała, że tu powstaje scenariusz bez niej. I ona nie potrafi tak pracować, bo zawsze była przyzwyczajona do pustej, białej kartki przed sobą. Powiedziała, że boi się i wydaje jej się, że jednak nie podoła. I wtedy rozstaliśmy się. Ja się poczułem przez jakiś moment wrobiony, żałowałem, że dałem się namówić na ten pomysł. Nie zamierzałem pisać nowej sztuki! Ale aktorzy włożyli już w nią mnóstwo pracy. Pomyślałem, że może zabawię się w Masłowską, skoro bawiłem się kiedyś w Brocha, Musila czy Bernharda, to dlaczego nie w Masłowską? Na szczęście to, co robiliśmy z aktorami, poszło inną drogą w