Jutro w Teatrze Muzycznym Capitol zobaczymy u przedpremierowy spektakl słynnego musicalu "Hair".
Kiedy 46 lat temu młody nowojorski aktor Gerome Ragni wpadł na pomysł napisania musicalu o życiu hipisów i ich środowisku, zapewne nie przypuszczał, że jego dzieło doczeka się scenicznych adaptacji w wielu krajach. I wystawiane z powodzeniem będzie także w czasach, w których właściwie nic nikogo nie będzie już szokować: ani sex ani drugs ani rock & roll. Grający wówczas na co dzień w offowych teatrach Ragni i jego kolega po fachu James Rado zabrali się do pisania dzieła jesienią. Cel mieli jasny: pokazać rewolucję, która ekscytowała od jakiegoś czasu ich rówieśników, która zbliżała się wielkimi krokami i którą czuć było wszędzie. Dopiero za trzy lata debiutancką płytą miała zabłysnąć Janis Joplin, za pięć Jimi Hendrix i Sly and The Family Stone mieli zagrać na festiwalu Woodstock, a Dennis Hopper wyreżyserować "Easy Ridera". A za cztery miała nasilić się fala protestów przeciwko wojnie w Wietnamie. W 1964 r. bomba tykała j