26.02.2008 Wersja do druku

Wrocław. Gardzienice i Stasiuk w zimowej rezydencji

To jedyny teatr, do którego się przyznaję - mówi Andrzej Stasiuk. Pisarz był gościem gardzienickiej grupy, która od tygodnia pokazuje we Wrocławiu spektakle, organizuje koncerty i jam sessions.

Przede wszystkim jednak zapewnia niepowtarzalny klimat teatru, w którym widzowie siedzą ciasno stłoczeni, często na podłodze albo użyczonych swetrach. Założony 30 lat temu przez Włodzimierza Staniewskiego zespół na miejsce przeznaczenia wybrał sobie małą podlubelską wieś, gdzie "niebo jest jak zaplute, a ziemia jak otwarty ropień". Nie wspominając o okolicznych mieszkańcach. - Na wyjazdach byliśmy teatrem pełną gębą, a w Gardzienicach grupą nędzarzy - pisał niegdyś o swoim teatrze Staniewski. Aktorzy nie byli akceptowani przez miejscowych i do dzisiaj bywają traktowani pogardliwie, choć wyrostki zakradają się, by podglądać widzów spektakli. - Nie pojmując sensu, brali w nich największy udział - napisał w swojej teatralnej homilii Stasiuk. Pisarz od wielu lat jest zaprzyjaźniony ze Staniewskim, regularnie przyjeżdża pod Lublin, choć przyznaje, że kiedyś "gardził Gardzienicami". Autor "Jadąc do Babadag" to jeden z zaproszonych pr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gardzienice i Stasiuk we Wrocławiu

Źródło:

Materiał nadesłany

www.kultura.online

Autor:

Magdalena Talik

Data:

26.02.2008

Wątki tematyczne