Przełom października i listopada, to czas, kiedy nie tylko ludzie teatru zaczynają myśleć o życiu i śmierci kategoriami "Dziadów" Adama Mickiewicza. We Wrocławiu na Olimpiadzie Teatralnej będzie można obejrzeć całość tego arcydramatu.
Dziś, kiedy słowo stało się ciałem i w repertuarze wrocławskiego Teatru Polskiego są całe "Dziady", łatwo się zastanawiać nad tym, jak to było możliwe, że przed Michałem Zadarą wcześniej ich nikt nie wystawił. Najbardziej prozaiczne wytłumaczenie jest takie, że mało kto chciał ryzykować pokazanie trwającego kilkanaście godzin teatralnego kolosa. To jednak wytłumaczenie mało profesjonalne. Ostatnie dekady historii światowego teatru pełne są wydarzeń, które przełamywały stereotyp, że widz może spędzić na widownie tylko dwie-trzy godziny. Wielogodzinną "Mahabharatę", czyli klasyczny hinduski epos, Peter Brook wystawił w Paryżu z udziałem Andrzeja Seweryna i aktora Jerzego Grotowskiego, Ryszarda Cieślaka. Całodobowe spektakle, proponował słynny Robert Wilson. "Życie i śmierć Józefa Stalina" trwało 12 godzin, zaś najdłuższy spektakl wystawiony w Iranie zajął - uwaga - siedem dni. Nie gorsze osiągnięcia mają Niemcy. Obejrzenie pe