Adaptacja sceniczna autorstwa Weroniki Zajkowskiej, jak podkreślają twórcy spektaklu, konsekwentnie trzyma się literackiego pierwowzoru i jest „powrotem do klasycznej, mroczej grozy” obecnej w powieści Stokera.
Reżyserka w wywiadzie opublikowanym przez Teatr Polski we Wrocławiu podkreśliła, że powieść Stokera to interesująca forma horroru w bardzo klasycznym ujęciu. „Pozwala eksperymentować ze strukturą opowieści grozy i szukać w niej nowych rozwiązań” – powiedziała Zajkowska.
Wskazała przy tym, że tekst irlandzkiego pisarza porusza temat dopasowania i nieprzystawania do świata, w którym żyjemy, a także fantazji o tym jak chcemy być postrzegani. „Jest też trzeci aspekt – temat obcowania ze złem w ogóle. Mam poczucie, że dziś coraz wyraźniej obserwujemy na świecie narastające konflikty i niepokojące zjawiska. Dobrze jest sobie przypominać, że zło nie znika – nawet jeśli przez chwilę nam się wydaje, że zostało oswojone” – podkreśliła reżyserka.
Spektakl został tak skonstruowany, aby był czytelny również dla osób niewidzących. Nie zastosowano w nim audiodeskrypcji, ale specyficzną grę dźwiękiem i zapachami. „Chodziło o to, żeby sam spektakl był tak skonstruowany, by był czytelny i pełny w odbiorze. To pociągnęło za sobą bardzo sensoryczne myślenie o teatrze: oddziaływanie na widza różnymi zmysłami” – powiedziała Zajkowska.
Reżyserka zwróciła uwagę, że każdy widz, niezależnie od sprawności, odbiera spektakl selektywnie. „Ogromną rolę odgrywa tu warstwa dźwiękowa, która świetnie współgra z tematyką strachu i opisywania rzeczywistości” – powiedziała.
Twórcy przedstawienia zwrócili się z prośbą do widzów, którzy przyjdą obejrzeć „Draculę”, aby przed spektaklem nie używali perfum i intensywnie pachnących kosmetyków. „Na potrzeby przedstawienia przygotowaliśmy specjalnie zaprojektowane zapachy, które są częścią opowieści. Pozwólmy im wybrzmieć w pełni” – brzmi prośba realizatorów spektaklu.
Pierwsze pokazy „Draculi” na Scenie na Świebodzkim odbędą się w piątek.