Logo
2.11.2009 Wersja do druku

Wraca centrala

Wydawało się, że w Polsce rozwinie się niemiecki model życia kulturalnego, w którym nie ma jednego centrum, ale wiele regionalnych i lokalnych zjawisk składa się na całość kultury. Od pewnego czasu z peryferii dochodzą jednak niepokojące sygnały, że ten proces znalazł się w odwrocie - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej.

Jeszcze parę lat temu najciekawsze zjawiska artystyczne w Polsce rodziły się na peryferiach. Młodzi artyści, kuratorzy, reżyserzy, aktorzy, scenografowie, tancerze uciekali na prowincję przed komercją i środowiskowymi układami panującymi w metropoliach. Znajdowali tam przestrzeń do eksperymentu, zarażali miejscową społeczność sztuką, byli pionierami i społecznikami w jednym. Dzięki ich aktywności prowincjonalne teatry, galerie i muzea zmieniały się w centra kultury o krajowej, a nawet międzynarodowej randze. CSW Kronika w Bytomiu pod kierunkiem Sebastiana Cichockiego trafiła na listę dziesięciu najlepszych galerii w Polsce, jej projekt był w głównym programie 5. Berlińskiego Biennale w 2008 r. Festiwal Nowe Horyzonty, który Roman Gutek organizował w Sanoku, a później w Cieszynie, przyciągał tysiące kinomanów z całego kraju. Pielgrzymki ciągnęły do Gardzienic, gdzie pionier kultury na prowincji Włodzimierz Staniewski prowadził teatr i Akademi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wraca centrala

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 283/03.12.

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

02.11.2009