Logo
6.03.2014 Wersja do druku

Wożąc Panią Ninę...

"Po zakończeniu jazdy, gdy zanosiłem Jej bagaż do pokoju, podziękowała mi w sposób zaskakujący: "Muszę panu podziękować za podróż. Jechało mi się wyśmienicie. Znałam tylko jednego lepszego szofera od pana. To był mój mąż - premier Józef Cyrankiewicz" - NINA ANDRYCZ w anegdotce-wspomnieniu Rafała Skąpskiego.

Odejście wybitnej Aktorki przywołuje w pamięci Jej role i spektakle, w których się Ją podziwiało, a także książki, poezję i oczywiście spotkania. O rolach i pisarstwie Niny Andrycz niech mówią krytycy. Za życia nie byli jednomyślni, po śmierci głoszą chwałę - szkoda, że te ich słowa już do Niej nie dotrą. Ale tak się niestety dzieje. Podobnie, przyznawane pośmiertnie, ordery bardziej cieszą odznaczających niż odznaczanych. Znane było poczucie humoru Niny Andrycz. Oto kilka z Nią spotkań i rozmów, które zapamiętałem właśnie z powodu Jej ciętego języka. Na początku lat 90. Bogusław Kaczyński poprosił mnie o przysługę. Jechaliśmy z żoną samochodem, na jego zaproszenie, do Krynicy na Festiwal im. Kiepury, którego Nina Andrycz miała być gościem honorowym. Kaczyński zapytał, czy weźmiemy z sobą wielką aktorkę. Od razu poczuliśmy dreszczyk emocji. Jeszcze Jej osobiście nie znaliśmy, więc nadarzała się okazja do nawiązania

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wożąc Panią Ninę...

Źródło:

Materiał nadesłany

Stolica nr 3/03.2014

Autor:

Rafał Skąpski

Data:

06.03.2014