- Wraz ze zmianą dyrekcji nastała rozbieżność zdań co do wizji tego teatru, narastały nieporozumienia... Mówiąc krótko - musiałem się z moim "Ateneum" rozstać - mówi MARIAN KOCINIAK, aktor Teatru Ateneum w Warszawie.
MARIAN KOCINIAK o 50 latach pracy artystycznej. Jeśli Pan pozwoli, zacznę od pięknego ukłonu i gratulacji słanych z Krakowa z okazji Pańskiego jubileuszu. - Pięknie dziękuję... Nie udzielał Pan przez lata żadnych wywiadów, choć zagrał dziesiątki ról. Stronił Pan od fet i jubileuszy. Co zatem spowodowało, że teraz rozpętał Pan swój jubileusz 50-lecia pracy artystycznej? - No cóż, przed laty "rozpętałem" filmową II wojnę światową jako Franek Dolas, od którego nie mogłem się długo wyzwolić... Faktycznie, z okazji jubileuszu chwilowo przerwałem milczenie. Jest Pan w znakomitej formie, gra sporo w teatrze; widać, że nie odczuwa Pan ciężaru tych lat? - Jakby to powiedzieć... Trochę odczuwam, to jednak jest pięćdziesiątka - człowiek w życiu się nagrał, trochę narozrabiał, jest więc co dźwigać. Ale, odpukać, czuję się świetnie, gram w Teatrze na Woli w trzech spektaklach: "Bombie", którą będę obchodził 16