16.02.2015 Wersja do druku

Wolę nie marzyć

- Gdy się kończy 50 lat, przychodzi świadomość, że wypada się z gry - rozmowa z aktorką Danutą Stenką w Tygodniku Powszechnym.

Katarzyna Kubisiowska: Spodziewała się Pani tego, że dwie osoby z widowni wejdą na scenę w trakcie "Koncertu życzeń"? Danuta Stenka: Pierwszą osobę zarejestrowałam kątem oka. Drugiej nie zauważyłam, usłyszałam szelest przeglądanych gazetek reklamowych i dopiero po chwili zorientowałam się, że siedzi na krześle. Przez moment nie byłam pewna, czy to aby nie ktoś z ekipy teatralnej wypróbowuje reakcję: dźwiękowców i moją. Dopiero po przedstawieniu powiedziano mi, że to była inicjatywa widzów. A co by było, gdyby w ostatnich minutach przedstawienia ktoś wszedł na scenę i chwycił Panią za rękę? - Podejrzewam, że spektakl zatrzymałby się, dopóki ta osoba nie opuściłaby przestrzeni sceny. Dobrze wiedzieć, bo sama chciałam to zrobić. Powstrzymać Panią przed nieuchronnym, ostatnim krokiem. Ledwo się pohamowałam... - W okresie prób widzowie sygnalizowali, że mieli ogromną ochotę wejść na scenę, czy wręcz zaingerować w sytuację sce

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wolę nie marzyć

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Powszechny nr 6/08.02

Autor:

Katarzyna Kubisiowska

Data:

16.02.2015

Realizacje repertuarowe