25.03.2006 Wersja do druku

Wojewoda ex katedra

W Katowicach działa (działał?) prywatny Teatr Cogitatur. Przedsięwzięcie było przemyślnie zorganizowane: na sztukę miała zarabiać knajpa. Gmina udostępniła lokal za przyzwoite pieniądze i w centrum miasta. Ale artyści piwo lali, a czynszu nie płacili, więc gmina litościwie dług umorzyła. Artyści dalej lali piwo i dalej nie płacili, a z czasem nawet sztuki przestali wystawiać - pisze Michał Smolorz w Gazecie Wyborczej - Katowice.

Gmina się zdenerwowała, wypowiedziała lokal i do tego momentu wszystko jest w zgodzie z regułami gry. Bo artyści w swej beztrosce mają prawo uważać, że wszystko im się należy, zaś gmina w swej odpowiedzialności ma prawo uważać, że czynsz płacić trzeba, a jak nie, to komornik, eksmisja - i tak dalej. Ale artyści krzyk podnoszą, że krzywda im się dzieje, dziennikarzy zwołują, dowodzą, że są najlepszym niezależnym teatrem na półkuli północnej i lecą ze skargą do wojewody. A pan wojewoda zabiera głos z urzędu: że teatr należy ocalić, bo świetny, bo zasłużony, że nie należy artystów wyganiać z ich knajpy, niech sobie dalej leją piwo, cóż to miastu szkodzi. I gmina cofa eksmisję, ostatecznie niech sobie leją to piwo... Przypomniała mi się podobna sytuacja sprzed lat kilku, kiedy dyrekcja Instytucji Filmowej "Silesia Film" miała już serdecznie dość współpracy z kierownikiem katowickiego kina Światowid i najzwyczajniej w świeci

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wojewoda ex katedra

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Katowice nr 71/24.03.0

Autor:

Michał Smolorz

Data:

25.03.2006