Logo
10.11.2011 Wersja do druku

Wodzirej Karolak

Kiedy otwierał Imkę, słyszał: "jak to on aktor komediowy, ma czelność zajmować się teatrem, jakim prawem?". Nie mam do nikogo żalu. Tego nauczył mnie ojciec wojskowy - zakasuję rękawy i do roboty - mówił TOMASZ KAROLAK.

W poniedziałek popularny aktor i twórca prywatnego Teatru Imka gościł w naszej redakcyjnej klubokawiarni na spotkaniu w cyklu "Film, muzyka, teatr w Gazeta Café". Oto fragmenty rozmowy. Remigiusz Grzela: Mógłby pan leżeć pod palmą w Międzyzdrojach, rozdawać autografy, opalać się. Jednak zdecydował pan się na ryzykowny krok - prowadzenie teatru. Dlaczego nie profity z popularności, tylko ciężka robota? Tomasz Karolak: Przez siedem ostatnich lat brałem bardzo często udział w projektach telewizyjnych i filmowych. Reżyserzy projektów komediowych chyba mnie polubili, więc popularność, ta telewizyjna, przyszła sama. Na początku wyglądało to niegroźnie. Ale już po serialu "39 i pół" zrozumiałem, że dzieje się coś niedobrego. Mężczyźni w moim wieku podchodzili do mnie: "mam to samo". Kobiety groziły palcem, że "tak nie wolno żyć". A któregoś dnia zobaczyłem siebie na okładce w jednym z kolorowych tygodników. Nigdy tej okładki n

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wodzirej Karolak

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna nr 262

Autor:

Remigiusz Grzela

Data:

10.11.2011