15.04.2007 Wersja do druku

Wódko, kochanko moja!

Alkohol to niewola, bo przez niego człek wolny niewolnikiem się staje - o "Pętli" w reż. Sylwestra Biragi w Teatrze Druga Strefa w Warszawie pisze Ewa Hevelke z Nowej Siły Krytycznej.

Leczenie choroby alkoholowej zaproponował Amerykanin czeskiego pochodzenia, lekarz Elvin Morton Jelliniek. Od połowy XX wieku ludzie nią dotknięci walczą, albo i nie. Opowiadanie z 1956 roku było wstrząsającym dla niektórych wyznaniem. Alkoholik ukazał się nie jako zapijaczony żul spod budki z piwem, ale spętany intelektualista w matni nałogu. Dodatkowo "Pętla" godziła w swojski mit narodowy. Azyl w Polsce Ludowej, świat Kameralnej, Klubowej, Baru Poziomka nie był miejscem, z którego ułańsko zajeżdżano na komisariat przy Bednarskiej. Stamtąd bywalcy trafiali do Izby na Kolskej. Kiedy Kuba, bohater hłaskowskiej 'Pętli", otrzymał uduchowioną twarz Gustawa Holoubka, całość zakrawała na tragedię antyczną. Wnikliwy, ostry, przyziemny film Wojciecha Hassa bardzo wysoko postawił poprzeczkę twórcom, którzy chcieliby po ten tekst sięgnąć. Trudno się bowiem nie powtarzać i na nowo wstrząsnąć widzem. Szczególnie, że znieczulica społeczna w wymiar

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Ewa Hevelke

Data:

15.04.2007

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe