20.06.2017 Wersja do druku

Wobec i wbrew

Kończy się wyjątkowo burzliwy sezon teatralny. Gdyby pominąć wątki polityczne i medialne, jego bohaterem byłby na pewno Krzysztof Garbaczewski - pisze Dariusz Kosiński w Tygodniku Powszechnym.

Garbaczewski (rocznik 1983) wciąż jest zaliczany do grona młodych reżyserów. Od 10 lat przykuwa uwagę jednych, niepokoi drugich, jeszcze innych jednocześnie nudzi i irytuje. Wywołał parę głośnych teatralnych sporów, a nawet zdołał dorobić się swoistej legendy o dziwnym młodym artyście, używającym mnóstwa technologicznych gadżetów i uwielbiającym projekcje do tego stopnia, że jego przedstawienia to w zasadzie seanse filmowe. Legenda głosi też, że w czasie prób spektakl mu się rozłazi w wielu kierunkach naraz, by w końcu jakimś cudem skleić się tuż przed premierą (oczywiście, według niechętnych, nie skleja się w ogóle). Hans Frank wśród królów Polski Garbaczewski zaciekawił dość wcześnie - opolską "Odyseją" (2009 r.), na którą zwróciły mi uwagę zafascynowane nią studentki. Tak naprawdę przekonał mnie jednak dopiero "Pocztem królów polskich" z samego początku dyrekcji Jana Klaty i Sebastiana Majewskiego w krakowskim Starym

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wobec i wbrew

Źródło:

Materiał własny

Tygodnik Powszechny nr 24/11-06-17

Autor:

Dariusz Kosiński

Data:

20.06.2017