30.12.2017 Wersja do druku

Wnuki śpiewogry

Jesienny sezon był najciekawszy w historii polskiego musicalu ostatnich dekad, a równocześnie dużo mówił o kondycji i trendach tej sceny - pisze Piotr Sarzyński w Polityce.

Wierni miłośnicy musicalu musieli przygotować się na spore wydatki (bilety) i długie podróże, bo atrakcje pojawiły się w różnych częściach Polski. Forpocztą niezwykłego sezonu stała się lipcowa premiera szalonego, barwnego i niepokornego (szczególnie w Polsce) spektaklu "Kinky Boots" w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Potem, 15 września, miały miejsce dwie prapremiery: "Wiedźmina" w Teatrze Muzycznym w Gdyni oraz "Doktora Żywago" w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku. To klasyczne superprodukcje z imponującymi scenografiami, efektownymi songami i tłumem artystów na scenie, czyli tym, co w musicalach kochamy najbardziej. Dwa tygodnie później - "Nine" w Teatrze Muzycznym w Poznaniu. Wprawdzie wystawiany w Polsce po raz drugi (po wrocławskim teatrze Capitol), ale tym razem w nowym tłumaczeniu. Historia reżysera przeżywającego kryzys wieku średniego stanowi świadectwo, że musical to nie tylko taniec i śpiew, ale coraz częściej opowieść w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wnuki śpiewogry

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 51/52/18/26-12-17

Autor:

Piotr Sarzyński

Data:

30.12.2017