W teatrze może czasem zdarzyć się coś co zaskakuje, chociaż wczoraj jeszcze było oczywistością. A jutro... Cóż, czy jutro poeci jeszcze będą pisać wiersze? Póki więc są wśród nas nadwrażliwcy, sprawiedliwi sędziowie świata, zagubieni introwertycy - niech mówią. "Słuchajcie głosu poety, choćby ten jego głos był cienki jak włos, jak jeden włos Julietty". Tę strofę z Różewicza pamięć podsuwa mi ilekroć zbyt głośno grają w lunaparku życia. Wówczas też pojawia się sto procent pewności, że zaraz, gdzieś z boku rozlegnie się szept. Może to będzie uliczny grajek, może ktoś komu śni się Nobel, albo przeciwnie - balladzista rockowy czy zagubiony aktor. Andrzej Ozga jest z tej rodziny. Absolwent warszawskiej PWST, nie wyszedł właściwie poza przyjacielską grupę Pracowni "Teatr". Za to na wielkie sceny trafił ze swoimi tekstami dla Bajora, Edyty Geppert, dla Jerzego Satanowskiego ("Decadance"). Czasem przecież dzieje si�
Tytuł oryginalny
Włos Julietty
Źródło:
Materiał nadesłany
Życie Nasze Codzienne nr 39