EN
12.05.2018 Wersja do druku

Wizjoner i księgowy

- Event jest wystrzałem, który generuje duże echo, a stale działający teatr to raczej maszyna, która buczy cichutko, ale konsekwentnie, latami, i pracując w regionie, coś oryginalnego wytwarza. Tylko nie ma dobrego lobbingu! - ekonomista przekonuje, że teatr publiczny się opłaca. Rozmowa z Rafałem Kasprzakiem w Dwutygodniku.

DOROTA BUCHWALD: Czy ekonomista chodzi do teatru? RAFAŁ KASPRZAK: Czasami. DB: Czy będąc w teatrze, zadajesz sobie pytanie, kto za to płaci? Czy to jest instytucja państwowa, prywatna, działa dla zysku czy dla pożytku publicznego? Czy cena biletu jest dla ciebie istotna? RK: - Jako widz nigdy o tym nie myślałem, ale jako naukowiec tak. Ponieważ stać mnie na kupienie drogiego biletu, więc kieruję się przy wyborze przede wszystkim gustem, własną potrzebą i atrakcyjnością tego, co chcę obejrzeć, a nie ceną czy systemem organizacji. Jasne. Czyli nie myślisz o tym, że państwo ma obowiązek utrzymywania takich instytucji jak teatry publiczne? - Jako widz - nie, ale jako naukowiec - tak. Będąc studentem Szkoły Głównej Handlowej, patrzyłem na to zagadnienie trochę inaczej niż dzisiaj. W SGH jest silny nurt myślenia bardzo liberalnego, z którym - im jestem starszy i im bardziej wchodzę w badania kultury - może nie tyle nie zgadzam się całkowicie, bo ta

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wizjoner i księgowy

Źródło:

Materiał własny

dwutygodnik.com nr 236

Autor:

Dorota Buchwald

Data:

12.05.2018

Wątki tematyczne