04.02.2020 Wersja do druku

Witold Sadowy: Jestem obłąkany na punkcie teatru

Po raz pierwszy zobaczył Mirę Zimińską na Mokotowskiej 73 w Teatrze Aktora, przed wojną. "Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej w reżyserii Stanisławy Perzanowskiej otworzyła sezon 1934/1935. - Miałem może 14-15 lat, Jaracz w roli Dulskiego był genialny. Mira grała Juliasiewiczową. Potem widziałem ją w "Madame Sans-Gene" Wiktora Sardou. Tu znowu z Jaraczem-Napoleonem stworzyli wspaniały duet - Lenie Szatkowskiej z Tygodnika Płockiego opowiada Witold Sadowy.

Znany aktor, autor wspomnień i recenzji teatralnych 7 stycznia obchodził setną rocznicę urodzin. Od dziecka marzył o scenie, choć ukończył Gimnazjum Zgromadzenia Kupców. W tajemnicy przed rodzicami chodził na kursy w szkole filmowo-teatralnej Hanny Ossori. Odwiedzał teatry i kina, wysyłał listy do artystów, kolekcjonował fotografie z autografami. Napisał również do Miry Zimińskiej, która wówczas święciła triumfy w filmie "Manewry miłosne", pytając jak zostać aktorem. Niebawem przyszła odpowiedź z dołączonym zdjęciem gwiazdy. - Radziła, żebym najpierw skończył szkołę, a potem mogę myśleć o scenie. Fotografię Miry przechowywałem przez wiele lat. Teraz jest w Instytucie Teatralnym. We wrześniu 1939 roku Witold Sadowy miał zdawać egzamin do Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej (PIST), ale wybuch wojny przekreślił jego plany. Debiutował dopiero 8 maja 1945 roku w Teatrze Miasta Stołecznego Warszawy na Pradze. Dyrektor Jan Mroziński zap

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Witold Sadowy: Jestem obłąkany na punkcie teatru

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Płocki nr 5

Autor:

Lena Szatkowska

Data:

04.02.2020