11.07.1989 Wersja do druku

Wielki świat

ZAPROSZENIE takie jak w No­wym Jorku, plakat ten sam co w Tokio, program na pierwszy rzut oka identyczny z tymi w 40 miastach świata. Tylko wizytowy bilet z informa­cją o części oficjalnej przed premierą wyglądał swojsko: widocznie Anglicy nie wtrącają się do lokalnych zwyczajów i bankiet może być według własnego pomysłu. Poza tym pilnują każdego szczegółu - w dekoracjach, kostiumach, aranżacji, wykonawstwie, reżyse­rii. Pełna kontrola artystyczna i tech­niczna. Wszyscy opowiadają o tym z wypiekami na twarzach - nic dziwnego, coś takiego nigdy się nam jeszcze w żad­nym teatrze nie przydarzyło. Bo też nigdy nie zdecydował się z nami praco­wać taki rekin światowego show businessu, tej klasy producent, "właściciel" największych musicali współczesnej do­by. Także i tego. Afisze w Trójmieście krzyczą: "Les Miserables" "Nędznicy". Wybierając się do Teatru Muzycznego w Gdyni jesteś­my żegnani wszędzie tym samym żar­tem - czy trzeba j

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wielki świat

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Wieczorny

Autor:

Krystyna Gucewicz

Data:

11.07.1989

Realizacje repertuarowe