Bardzo brakuje dziś w teatrze polskich sztuk współczesnych o aktualnej tematyce. Autor, który taką napisze, może liczyć na wdzięczność i wyrozumiałość publiczności. "Mississippi" Stanisława {#os#394}Tyma{/#}, wyprodukowana przez firmę "Polkoncert" i wystawiona na scenie Teatru "Rampa" (w reżyserii Tyma), rozbudziła więc radosne nadzieje. Niestety - im więcej się tu kto spodziewał, tym bardziej został zawiedziony. Na początku nic nie zapowiada fiaska. Akcja - umiejscowiona w rozpaczliwie walczącym o swój byt teatrze - toczy się wedle wymogów farsy. Absurdalnie i zabawnie piętrzą się więc nieprawdopodobieństwa. Szaleje automatyczna sekretarka telefoniczna, mnożąc nieporozumienia. Scenę wynajął biznesmen-milioner, były policjant (Piotr {#os#5606}Pręgowski{/#}, i maluje się tu reklamę jego nowych linii lotniczych. Przed teatrem Japończycy mają zacząć budowę lotniska. Wojewoda wyskakuje przez okno. Zespół teatru w osobach dyrektorstwa, bufet
Źródło:
Materiał nadesłany
Express Wieczorny nr 54