30.10.2018 Wersja do druku

Widok z mostu albo obcy w kurniku

"Widok z mostu" Arthura Millera w reż. Agnieszki Glińskiej w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Nietrudno się domyślić, dlaczego Agnieszka Glińska teraz sięgnęła po "Widok z mostu". Tragedia dokerska Arthura Millera (jak trafnie tę sztukę nazywa Jan Gondowicz) trafia w niepokoje naszych czasów. Znowu narasta ksenofobia, a co najmniej niezdrowa podejrzliwość wobec obcych. Budzą oni lęk i prowokują (rzekomo). Tak to wygląda u Millera, chociaż mowa tu o emigrantach zarobkowych przedzierających się z Włoch do Ameryki w latach 50. Rzecz jednak nie polega tylko na społecznym i ideologicznym zderzeniu z obcymi - główny bohater, doker Eddie, pod którego opieką pozostaje osierocona siostrzenica żony, żywi do dziewczyny coś więcej niż nadopiekuńcze uczucie. "Widok z mostu" nie miał w Polsce wzięcia. W Warszawie był grany raz (nie licząc szkolnego przedstawienia). Interpretowano go jako melodramat, choć to czystej wody tragedia. Dowodzi tego spektakl Glińskiej, który ukazuje siłę fatum z zegarmistrzowską precyzją. Służy temu zastosowane rozwiąza

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Widok z mostu albo obcy w kurniku

Źródło:

Materiał własny

Przegląd nr 44

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data:

30.10.2018

Realizacje repertuarowe