EN
24.10.2012 Wersja do druku

Wiadro wody na łeb

Trzęsły mi się ręce, ale potem szłam odważnie na próbę i udawałam przed "mistrzem", że w ogóle się go nie boję. To nie są dobre wspomnienia. Aktor nie zwojuje wiele na takim zamknięciu. Mogę pracować na sto procent tylko wtedy, kiedy czuję zaufanie reżysera - mówi AGATA KULESZA, aktorka Teatru Ateneum w Warszawie.

Łukasz Maciejewski : Najnowszym sukcesem jest twoja rola w "Merlin Mongoł" Nikołaja Kolady w Teatrze Ateneum, w reżyserii Bogusława Lindy. Był twoim idolem? AGATA KULESZA: No pewnie. Bardzo cenię Bogusia. Znakomity aktor, który nie dostaje teraz propozycji na miarę swojego talentu. Wielka "szkoda. W teatrze reżyserował precyzyjnie. Prowadził nas pewnie, pamiętając o rytmach, założonej prawdzie przedstawienia. Podczas prób napięcia między aktorem i reżyserem działają czasami stymulujące - Każdy odpowie ci inaczej. Dla mnie to bardzo ważne, żeby praca dawała przyjemność. Żeby to nie była męka polegająca na tym, że ręce trzęsą się nam już przy śniadaniu, a potem jest tylko gorzej. Kiedy atmosfera jest dobra, możemy się otworzyć. Nie chcę, żeby ktoś ze mną walczył, nawet, jeżeli ostateczny efekt byłby bardzo dobry. Przechodziłaś przez coś takiego? - Trzęsły mi się ręce, ale potem szłam odważnie na próbę i udawałam

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wiadro wody na łeb

Źródło:

Materiał nadesłany

Temi nr 43/24.10

Autor:

Łukasz Maciejewski

Data:

24.10.2012

Realizacje repertuarowe