Logo
2.11.2006 Wersja do druku

Whisky, morfina i prątki

"Zmierzch długiego dnia" w reż. Romualda Szejda w Teatrze Scena Prezentacje w Warszawie. Pisze Iza Natasza Czapska w tygodniku Wprost.

Romuald Szejd, dyrektor Sceny Prezentacje, odstąpił na moment od wystawiania francuskich bulwarówek i wyreżyserował "Zmierzch długiego dnia". Oglądając rezultat jego pracy, trudno się oprzeć wrażeniu, że słynny dramat Eugenea O'Neilla jest dziś straszną ramotą. Bohaterowie - chorobliwie skąpy ojciec, matka narkomanka oraz dwaj bracia, jeden gruźlik, drugi alkoholik - spędzają długie godziny w salonie, katując obsesyjnie powracające tematy: pieniądze, whisky, morfina i prątki. Whisky, morfina, prątki, pieniądze. Morfina, whisky... Szybko zaczyna się robić nudno. Poza potokiem słów nie dało się bowiem z O'Neilla nic wycisnąć. Ani napięcia, ani pauz pomiędzy wierszami nabrzmiałych od znaczeń, ani fetoru gnijących za życia. Wrażenie obcowania z ramotą potęguje aktorstwo. Zwłaszcza kołującej po scenie z rozwianym puklem Marii Gładkowskiej, której brakuje tylko przedniojęzykowego "ł", by widz miał złudzenie, że ogląda epigonkę Elżbiety

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Whisky, morfina i prątki

Źródło:

Materiał nadesłany

Wprost nr 44/05.11

Autor:

Iza Natasza Czapska

Data:

02.11.2006

Realizacje repertuarowe