"Iwanow" w reż. Pawła Łysaka w Teatrze im. Jaracza w Łodzi. Pisze Magdalena Hasiuk w Odrze.
Miękki fotel stoi na środku sceny w pustej przestrzeni pudelka. Wszystkie ściany, podłoga i sufit oklejone zostały jasną tapetą. Dziwaczne wnętrze na pierwszy rzut oka pozbawione drzwi i okien tylko z pozoru jawi się jako bezpieczna domena życia. Chwila obserwacji wystarcza, by odkryć drzemiącą w nim wrogość. Pojawia się wówczas skojarzenie, że ta skrzynia o identycznych ścianach jest wnętrzem luksusowej trumny. W toku spektaklu panowie z obsługi technicznej - czarne, "bezimienne" siły - wyjmują z podłogi, ścian, sufitu wytapetowane plansze, fragmentarycznie odsłaniając szkielet konstrukcji. W pewnym momencie dziurawych miejsc jest tak dużo. że postaci chodzą po scenie jak po kładkach nad przepaścią. Chwila nieuwagi i noga osuwa się w przepaść. Upada zarówno chory Iwanow (Marek Kałużyński), jak i lekarz Lwow (Mirosław Haniszewski). Stopniowa destrukcja przestrzeni (scenografia Pawła Wodzińskiego) stanowi obraz postępującej depresji główne