23.06.2009 Wersja do druku

"Wesele" po łotewsku

"Wesele" z Dailes Teatris z Rygi na 5. Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych w Warszawie. Pisze Weronika Boruc w Teatrakcjach.

Dziwnie słuchać znanego tekstu w języku tak egzotycznym jak łotewski. Jako gest uprzejmości wobec widzów odczytuję próby wygłoszenia co bardziej znanych kwestii po polsku. Niestety te z trudem wyuczone zdania (np. "byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna") wypowiedziane z obcym akcentem za każdym razem budziły śmiech widowni Sytuacji komicznych - mimowolnych i celowych - było w tym spektaklu znacznie więcej. Łotewski zespół w swojej interpretacji skupił się na wątku zderzenia dwóch odmiennych światów. Kostiumy w sposób bardzo schematyczny oddają podział na wiejskich i miejskich gości Pana Młodego: Gospodyni ma sztucznie wyolbrzymiony biust pod kwiecistą sukienką, a Radczyni nosi na głowie fikuśny kapelusik. Ponieważ większość aktorów wciela się w dwie lub trzy postaci, czasem trudno się zorientować, czy młodzieniec z czołem umazanym kredą to jeszcze jeden z wieśniaków, czy już Upiór. W ogóle kostiumy i chara

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wesele po łotewsku

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatrakcje Festiwalowe nr 4/18.06

Autor:

Weronika Boruc

Data:

23.06.2009

Festiwale