29.09.2017 Wersja do druku

"Wesele" na 40-lecie słynnych Gardzienic. Jak niezależny teatr przekopał się od polskiej wsi do antyku

Legenda alternatywy, miejsce pielgrzymek, produkt eksportowy polskiej kultury. Teatr 40 lat temu założony przez Włodzimierza Staniewskiego dziś jest zjawiskiem klasycznym. A Ośrodek Praktyk Teatralnych Gardzienice, dawniej hipisowska komuna na odludziu, prężną instytucją - pisze Witold Mrozek w Gazecie Wyborczej.

Skąd się wziął Włodzimierz Staniewski pod Lublinem? Z Wrocławia. Tam z kolei przeniósł się z krakowskiej polonistyki i studenckiego Teatru STU, by trafić do Jerzego Grotowskiego - który właśnie stawał się światowym guru teatralnej awangardy. Sam Staniewski od lat bardzo niechętnie wspomina tamten etap swojego życia. Grotowski odszedł wtedy od robienia przedstawień w stronę "kultury czynnej", w której podział na aktorów i widzów zanika, a parateatralne działania służą bezpośrednio duchowym poszukiwaniom. Staniewski sam prowadził staż dla ówczesnych adeptów mistrza, ale w końcu miał mu powiedzieć: "Wiesz, spieprzyłeś sprawę, właściwie nie wiadomo, co to jest i w którą stronę idzie". Tak przynajmniej wspominał to w 1994 r. Relacje Staniewskiego i Grotowskiego byłyby tematem na osobną książkę. W każdym razie Staniewski ruszył na wschód. Podróże z wózkiem Krakowski teatrolog Tadeusz Kornaś w wyczerpującej monografii Gard

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Wesele" na 40-lecie słynnych Gardzienic. Jak niezależny teatr przekopał się od polskiej wsi do antyku

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online

Autor:

Witold Mrozek

Data:

29.09.2017