02.06.2018 Wersja do druku

Wesele, czyli Klata wymiata

Po XXXVIII Warszawskich Spotkaniach Teatralnych pisze Jan Bończa-Szabłowski w Rzeczpospolitej.

Życie jest tylko przechodnim półcieniem/Nędznym aktorem, który swą rolę/przez parę godzin wygrawszy na scenie/W nicość przepada - powieścią idioty/Głośną wrzaskliwą, a nic nie znaczącą. Ten cytat z Szekspirowskiego "Makbeta" lubię sobie powtarzać, nie tylko wychodząc z teatru. Czy teatr spełnia jeszcze rolę lustra, w którym odbija się nasza rzeczywistość? To pytanie coraz częściej zadajemy sobie, goszcząc w przybytkach Melpomeny. A ja zadałem je sobie po zakończonych właśnie Warszawskich Spotkaniach Teatralnych. Jednej z najważniejszych imprez kulturalnych w naszym kraju, wydarzeniu z wieloletnią tradycją. Jeśli program Spotkań ma zawierać najbardziej reprezentatywny zestaw spektakli polskiego teatru minionego sezonu, to chyba z tym teatrem nie jest tak źle. Spektaklem, który z pewnością na długo zostanie w naszej świadomości, jest "Wesele" [na zdjęciu] Wyspiańskiego zrealizowane przez Jana Klatę w Starym Teatrze w Krakowie. Fen

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bończa-Szabłowski: Wesele, czyli Klata wymiata

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online

Autor:

Jan Bończa-Szabłowski

Data:

02.06.2018