"Chłopi" w reż. Wojciecha Kościelniaka w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Pisze Jarosław Zalesiński w Polsce Dzienniku Bałtyckim.
"Chłopi" nie są tak bezdyskusyjnym sukcesem Wojciecha Kościelniaka, jak jego wyreżyserowana w gdyńskim Teatrze Muzycznym musicalowa adaptacja "Lalki" Bolesława Prusa. Ale pojedyncze mankamenty nie zmieniają tego, że to fantastyczne widowisko. Powieść Władysława Reymonta, teoretycznie, wydaje się materiałem łatwiejszym do przełożenia na teatr muzyczny niż arcydzieło Prusa. Wesele Boryny o wiele łatwiej przecież zatańczyć i zaśpiewać niż melancholijne zaloty Wokulskiego. Tę szansę, jaką dawała tętniąca muzyką, witalna proza Reymonta, Wojciech Kościelniak wykorzystał w stu procentach. Nieco większą trudnością okazało się poprowadzenie akcji. Największą - zbudowanie na scenie charakterów. Czym ten spektakl będzie czarował publiczność, staje się widoczne od pierwszych scen. Kościelniak proste zajęcia wiejskiej wspólnoty potrafił pokazać tak widowiskowo, że czasami zapierało dech. Darcie pierza, międlenie lnu, wyrąb lasu, obieranie