"Werther" w reż. Ignacio Garcii w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Pisze Martyna Pietras w Gazecie Wyborczej - Poznań.
Podobno podczas jednej z prób orkiestrowych do wiedeńskiego wykonania "Werthera" Jules Massenet miał wymamrotać pod nosem: "Czy to możliwe? Ta muzyka jest piękna! To ja ją napisałem?". Choć najpopularniejszą operą Masseneta jest "Manon", to właśnie "Werther" postrzegany jest jako jedna z jego najlepszych oper pod względem muzycznym. Utwór powstawał z myślą o wystawieniu w paryskiej Opéra Comique. Jej publicznością od połowy XIX wieku nie była już arystokracja, ale klasa średnia. Opera musiała być przede wszystkim wzruszająca i interesująca dla szukającego rozrywki mieszczaństwa. I takie też jest libretto, oparte na "Cierpieniach młodego Werthera" Goethego. Opera zmienia profil głównego bohatera - Werther popełnia samobójstwo w obliczu niespełnionej miłości, jest niestabilny emocjonalnie, gwałtowny, trochę histeryczny. Natomiast rozdarta wewnętrznie Charlotte, musi wybrać pomiędzy miłosnym pożądaniem a lojalnością wobec męża, Alberta