"Werther" w reż. Ignacio Garcii w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Pisze Olgierd Pisarenko w Ruchu Muzycznym.
Pierwsze próby kompozytorskie Klaudiusza Debussy'ego - jak donosiła Czajkowskiemu pani von Meck - "pachniały Massenetem". Niewiele lat później Debussy, już jako absolwent Konserwatorium (z kilkoma niedokończonymi operami w szufladzie), pisał do swego mecenasa, księcia André Poniatowskiego: "mieliśmy właśnie Wertera Masseneta, gdzie można było stwierdzić szczególnego rodzaju mistrzostwo w zaspokajaniu wszelkich idiotyzmów oraz poetyckiej i lirycznej potrzeby taniej amatorszczyzny. Nie przebiera się tam w środkach, a co gorsza, ten pożałowania godny nawyk polegający na braniu jakiejś rzeczy samej w sobie dobrej i przerabianiu jej ducha na łatwiutkie i milutkie czułostkowości - toć to przecież nic innego jak historia Fausta zarżniętego przez Gounoda czy Hamleta zepsutego wielce niefortunnie przez p. Am. Thomasa. Doprawdy, potępia się ludzi, którzy w pogoni za zyskiem fałszują banknoty, a nie myśli o tych, co robią podobnie i dla tego samego lukratywne