23.05.2007 Wersja do druku

Węgierko: cała prawda

Był wybitnym aktorem, jednym z najzdolniejszych reżyserów, człowiekiem skromnym i rozkochanym w "teatrze romantycznym". Przyszło mu żyć w najtrudniejszych czasach. Takie są fakty - pisze Joanna Klimowicz w Gazecie Współczesnej.

Dotarliśmy do książki Leonii Jabłonkówny, uczennicy Aleksandra Węgierki, aktorki i reżysera. Pisze ona o mieszczańskim domu Węgierki, pierwszej poważnej roli 19-latka w "Orlęciu" Rostanda w teatrze wileńskim, 0 angażu do Teatru Polskiego, o przenosinach do Krakowa, powrocie do Warszawy piętnastoletnim paśmie sukcesów, przerwanym wybuchem wojny. Wreszcie -o czasach sowieckiej i niemieckiej okupacji, kiedy ludzie stawali przed najtrudniejszymi życiowymi wyborami. Kolaborant? Przeciwko decyzji komisarza województwa, pozbawiającej Teatr Dramatyczny w Białymstoku imienia Aleksandra Węgierki, protestuje całe środowisko artystyczne i mieszkańcy miasta. Komisarz Jarosław Schabieński decyzji nie cofnie. - Postać Aleksandra Węgierki nie jest jednoznaczna. Historycy dowiedli, iż teatr funkcjonujący podczas sowieckiej okupacji był narzędziem propagandy, a grane na jego deskach przedstawienia niejednokrotnie stanowiły peany ku czci komunizmu - przekonuje Schab

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Węgierko: cała prawda

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Współczesna Nr 96/18.05.07

Autor:

Joanna Klimowicz

Data:

23.05.2007

Wątki tematyczne